środa, 27 stycznia 2016

Ksiazki - "Po co czytac cegly jak zawsze moge ogladnac film?"

 
To znowu ja, ktoś z was tęsknił?
No mam nadzieję, że tak.
Chwila, zanim cokolwiek napiszę pójdę zaparzyć Melissę.
Zawsze, gdy piszę posta muszę pić herbatę.
Ogółem wiecie, że w szafce mam około 30 rodzajów herbat?
Dobra, nieważne, za chwilkę wrócę [12.20].
Oki, mam Meliskę [12.26].

Więc, gdy mam już herbatkę mogę zakończyć prolog i zacząć książkę.
W tym oto poście będę marudzić.
Będę bardzo marudzić, a w tym jestem dobra.

Odniosę się tu do głupoty wielu ludzi, a szczególnie nastolatków.
Pewnie po tytule zdążyliście już zauważyć, że będzie to głównie o książkach.
Czy będę tutaj krytykować molów książkowych?
Nie.
A wręcz przeciwnie, będę krytykować tych, którzy w swoim krótkim życiu nie przeczytali żadnej książki z własnej woli.


Jak wiecie lub też nie, ja jestem osobą, która kocha czytać.
Dla mnie to takie oderwanie od rzeczywistości.
Gdy czytam dobrą książkę czuję się jakbym była jej głównym bohaterem.
I to jest cudowne.
To jest, że tak to ujmę nieziemskie.
No ludzie, kto by nie chciał się oderwać chociaż na chwilę od życia?

Kiedyś ktoś bardzo głupi powiedział mi "Książki są jak pustaki. Są ciężkie, puste i NICZEGO nie uczą."
W tamtej chwili moje nastawienie do tej osoby zmieniło się radykalnie.
Ja rozumiem, ile ludzi na świecie tyle gustów, każdy ma swoje własne zdanie, ale to nie jest chyba normalne, że takie zdanie ma połowa ludzkości.

Po pierwsze, długie i wciągające książki są cudowne.
Bo przecież książka to życie, a chyba nikt nie chciałby mieć krótkiej historii.

Po drugie, książki nie są puste.
W każdej książce są słowa, które poruszą serduszko największego twardziela.
Pusty to jest człowiek, który tak twierdzi.

Po trzecie, książki niby nie uczą?
Nigdy nie słyszałam większej bzdury.
Książki nie tylko uczą ortografii, poprawnego składania zda, stylistyki i interpunkcji.
Książki uczą również jak żyć.

Każda dobra książka uczy.
Tylko nie każdy potrafi dostrzec tą naukę.
Szczerze mówiąc to nie znam książki, która mnie nie nauczyła jakiejś rzadko spotykanej wartości ludzkiej.
Nawet te lektury szkolne, które nie zawsze są dobre, bo trzeba je mimowolnie czytać.

Nie rozumiem ludzi, którzy nienawidzą czytać, bo twierdzą, ze czytanie jest dla kujonów.
Czytanie jest dla ludzi, nie tylko dla określonej popkultury.
Każdy może odwiedzić bibliotekę, nieważne czy ten ktoś jest biały czy czarny, czy jest hetero czy też homo.
To jest nieważne.

Ja wierzę w to, że wy, moi czytelnicy lubicie czytać.
Niestety, życie nie ejst takie kolorowe.
Wiem, ze znajdzie się tu ktoś, kto jest przeciw.

Nie namawiam nikogo do mimowolnego czytania, bo gdy robi się coś nie z własnej woli nie czuć tej magii, ale proszę.
Proszę, zanim się ktoś wypowie musi mieć pewność, ze w życiu przeczytał DOBRĄ książkę.
Bo jak wybiera się tylko te złe to rozumiem, że można się co do tego zrazić.

Pewnie teraz niektórzy szepczą sobie pod nosem "guzik prawda", ale jakoś nie interesuje mnie to.
Moje zdanie to moje zdanie i nikt nie ma prawa go zmieniać.
Dziękuję za przeczytanie mojej paplaniny o książkach.
Na obecną chwilę żegnam was i pozdrawiam szerokim uśmiechem i otwartym serduszkiem.
Bye Bye ^^.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Co myślisz o sobie? - Ankieta wśród ludzi i Was.

Hello.
It's me.

Wczoraj miałam napad pomysłów i przyszedł mi taki jeden, który musiałam od razu zrealizować, bo inaczej bym wybuchła i to dosłownie.
Więc zrobiłam taką ankietę z pytaniem "Co myślisz o sobie?" i później będę analizować czy większość ankietowanych ma wysoką samoocenę czy niską.
Oczywiście, jeśli ktoś sobie zażyczył był anonimowy, a w tym przypadku każdy prosił o dyskrecję.
Pytałam przyjaciół, tych w internecie i nie w internecie, oraz przypadkowych ludzi z blogów, z chatów, na forach i tym podobne.
Więc tak.



1. Uważam, że nie potrzebuję tony tapety na ryju, ekskluzywnych i markowych ubrań, bogatych starych i szczupłej sylwetki, aby być szczęśliwą i lubianą. Nie mam nic do siebie, a nie miałabym i wtedy, gdy moja sylwetka przypominałaby powiększoną kulę do kręgli. Nie mogę zrozumieć wielbicieli makijażu, który w rzeczywistości jedynie maskuje nasze niedoskonałości, ale nie narusza naszego charakteru. Nie maluję się, noszę to co noszę, zachowuję się jak zachowuję, ale po prostu lubię siebie i nie mam zamiaru nic zmieniać. Szanuję swój wygląd i charakter, który, no... Czasami niektórym przeszkadza.

Ja nie mam zamiaru komentować czy ta osoba dobrze odpowiedziała, czy nie, ale powiem jedynie, że jest to prawda, że nie trzeba mieć zajebistych rzeczy, ale trzeba mieć zajebisty charakter. Lepiej jest być niż mieć.


2. Sama do końca nie wiem, co o sobie myślę... umiem dostrzegać swoje zalety, ale mimo wszystko nie mam ich zbyt dużo. O mnie można by jedynie rzec, iż jestem zabawna i całkiem kreatywna, chyba. Mam dużo wad. Jestem nieufna, ale jeżeli komuś w końcu uda się zyskać moje zaufanie, to wydaje się być lekkomyślna i mówię mu o sobie zbyt dużo informacji. Uważam, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: dobro i zło. Tylko my decydujemy, do której należymy. Czasami się boję, że należę do tej drugiej. Szybko się denerwuję. Czasami nie wierzę w siebie ani w swoje możliwości, ostatnio zdarza się to nawet bardzo często. Mam skłonności do apatii, ogółem jestem melancholikiem i często jest mi smutno. Nie potrafię też podejmować zbyt szybkiej decyzji. Nie lubię też ludzi. Jestem raczej typem samotniczki. Ostatnio mam taką chęć odizolowania się od wszystkich, że aż trudno to opisać. Ogółem mówiąc, nie mam zanadto pozytywnego zdania o sobie.

Tu również jest dobre, aczkolwiek nie najlepsze podejście. Musimy się uśmiechać! Ogółem nie mam zamiaru bawić się w ciocie dobrą radę, wiec odpuszczę sobie komentowanie wypowiedzi :3.

3. O Jezu... To jest naprawdę trudne pytanie, ponieważ nie odpowiem na to jak większość osób, które powiedziałyby po prostu "jestem zajebista". Powiem tak, mój wygląd... nie jest za... dobry. No w sumie może i nie jest tak źle z wyglądem na pewno. Jeśli chodzi o charakter, to mój charakter jest naprawdę głupi i zwalony, ponieważ pomagam ludziom i nie zyskuję, to jest taki mój jeden problem. Bardzo lubię pomagać ludziom, zwłaszcza tym na których mi zależy. Poza tym mój charakter jest dość dziwny i niezrozumiany.

Szczerze mówiąc ta odpowiedź mnie trochę zszokowała, bo ja zawsze myślałam, że bezinteresowna pomoc to coś rzadko spotykanego i niebywałego, a tutaj owa osoba twierdzi, ze jest to jej problem. No, ale co ja mogę powiedzieć? Każdy ma swoje zdanie.

Niestety nie mogłam wyciągnąć więcej ankietowanych, ale to i tak dla mnie wiele. Gdybym miała więcej czasu na pewno bym znalazła więcej ludzi, no, ale jak widać, post nie będzie czekał wieczność. Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w ankiecie. Jeszcze jedno, pozwólcie, że ja odpowiem na owe pytanie, które zadawałam tym trzem osobom.

Co ja myślę o sobie? Szczerze mówiąc... faktycznie, to pytanie nie jest najłatwiejsze. Na pewno mam wiele kompleksów głownie co do swojego charakteru. Ogółem to śmieszne, większośc osób w moim wieku martwi się o to, ze ma za duży nos, ze jest za gruba, że to, że tamto. A ja? Ja się martwię o to, że do Końca życia będę samotna. Niby bez powodu, wiadomo, ze będę żyć jak przeciętny człowiek, ale ja się po prostu tego boję. Boję się dużo rzeczy. I ogółem mam taki problem, bo wszystko zawsze sobie biorę do serca. Każde słowo każdego i przez to niszczę sobie zycie, ale co ja poradzę? No nie wiem. Mój wygląd mi nie przeszkadza, wiadomo, chciałbym coś w sobie zmienić, ale najbardziej pragnę mieć ten miły charakter. NO, ale jak tak się zastanowić to nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni. No, a uznajmy, że ja jestem taka... średniozamożna, ale dalej mi do bogactwa. Nie chcę tu jakoś się żalić, że mam najgorzej, bo to nieprawda. Są ludzie, którzy głodują, i co? Nie mówią, ze mają najgorzej, bo zawsze znajdzie się na swiecie ktoś kto ma gorzej. Podsumowując myślę, że nie jestem idealna, ale mam swoje zalety, które są ukryte, tam, w głębi serduszka. Po prostu nieliczni ze mną wytrzymują, bo nie mogą znieść mnie, gdy jestem smutna, więc dlatego każdego ignoruję, gdy cały dzień mam doła, nie chcę, żeby ktoś był przeze mnie smutny. Bo gdy ktoś jest przeze mnie przygnębiony mam ochotę wpaść pod pociąg. No, ale jak ktoś nie potrafi mnie znieść, gdy jestem nieznośna to widocznie nie zasługuje na chwile ze mną, w których jestem najcudowniejsza. 

Okej, już na samiutki koniec chcę powiedzieć, ze po prawej stronie bloga możesz nie tylko odwiedzić archiwum bloga, które teraz jest zupełnie puste, nie tylko zobaczyć ile jest na świecie dobrych ludzi, którzy odwiedzili tego bloga, nie tylko przeglądnąć te najbardziej lubiane przez was posty, ale również ankietę! I właśnie dlatego proszę cię abyś na nia przynajmniej zerknął, ona nie może poczuć się samotnie, tak jak wszystko co istnieje.

To tyle co mam wam do przekazania, do następnego posta!


niedziela, 24 stycznia 2016

Hej!

Od czego, by tu zacząć...
Ten, no...
Witam was na moim blogu!
Nazywam się Oliwia, mam 13 lat (rocznikowo) i urodziłam się 06.07.2003r.
W internecie, czyli również na blogach jestem od 13 września 2014 i od tego czasu jestem znana pod pseudonimem Tencza.
Tak, Tencza, nie Tęcza.
Bo Tencza, a Tęcza to zupełnie co innego.

Blogowanie to moja pasja od bardzo dawna, zawsze chciałam zostać sławną blogerką, której posty będą miały tysiące czytelników, a blogi ponad milion wyświetleń.
Jednakże, czasem mnie to denerwowało.
Co? To, że moje posty nie były takie świetne, a blogi były skazane na upadek.
Wtedy blogowanie było dla mnie powietrzem.
Ale zdałam sobie sprawę z tego, że bez powietrza nie da się żyć.
I jest to najprawdziwsza prawda.

Moje blogowe życie zaczynałam od pewnej różowej gierki.
Mogę się założyć, że o niej kiedyś słyszałeś.
Jest to Moviestarplanet.pl.
Brzmi znajomo, nie?
Owa gra powstała w 2010 roku, lecz Polski serwer powstał w 2011, i właśnie wtedy zaczęłam grać.
Na początku nie była taka sztuczna, ale ja szczerze wolałam ten sztuczny wygląd niż oryginalny.
No, ale ta gra to już przeszłość, zawsze jest lepiej zajmować się życiem, nie grami.

W sumie, jak tak się teraz zastanowić to gdyby nie głupiutka reklama w telewizji nie zarejestrowałabym się na tej grze.
A to oznacza, że nigdy nie zainteresowałabym się blogowaniem o niej.
Czyli, że nigdy bym nie blogowała i nigdy mnie by tu nie było.
Ekscytujące.
To się chyba nazywa Efekt Motyla.
Widzicie jak jedno małe, nieistotne marzenie może mienić czyjeś życie?
Może dzięki tej nieważnej chwili los napisał mi radykalnie odmienny scenariusz?
Pożyjemy, zobaczymy.

Dobrze, mam nadzieję, że mniej więcej wtajemniczyłam was w moje blogerskie życie, teraz mam zamiar przekazać wam kilka informacji o moim rzeczywistym życiu, które dzień jak co dzień prowadzę w inny kierunek.
Jak już wcześniej wspomniałam mam na imię Oliwia i jestem młoda jak na blogowanie.
Ale jestem również nadzwyczaj dojrzała.
Zastanówcie się, czy taka najzwyklejsza trzynastolatka na co dzień przesiaduje w internecie rozwijając swoją pasję?
Czy ona w ogóle używa takich słów jakie teraz wam przekazuję?
No nie jestem pewna.
Porównuję się do swoich rówieśników i rówieśniczek, którzy nadal maja dzieciństwo.
Właśnie, ja odnajdując swoje "powołanie" równocześnie pozbyłam się czegoś tak pięknego i niezbędnego.
Dzieciństwo.
Jakie to przykre, ale jednak prawdziwe.
Cóż, każdy kiedyś musi oderwać się od takiego życia w beztrosce, nieprawdaż?
Ale to nie oznacza, że nie jestem dzieckiem.
Ja zawsze będę dzieckiem.
Tak samo jak ty będziesz zawsze dzieckiem, tego nie da się ominąć.
Bo tak samo jak ja, i tak samo jak ty mamy rodziców.
No w sumie, nie wiem, równie dobrze możesz czytać to 1000 lat później, a ja to co ty teraz czytasz pisałam bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dawno i do tego czasu medycyna wynalazła sposób jak tworzyć ludzi bez ludzi.
Mniejsza z tym.
Ale chcę wam pokazać, że dziecko to nie młoda osoba, która nie jest pełnoletnia.
Dziecko to człowiek, który ma rodziców.

Dora, przypadkiem rozwinęłam inny temat, a miałam wam napisać więcej o sobie.
Krótko mówiąc, jestem osobą nienormalną.
Oczywiście, jest to tylko metafora.
Często zachowuję się jak po narkotykach i jestem poważna tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
W ciągu ułamka sekundy mogę mieć napad głupawki.
A gdy ja mam głupawkę, działa to łańcuchowo.
Czyli od razu, ten kto jest obok mnie zaraża się głupawką i tak dalej, i tak dalej...

Nie chcę pisać tu całej historii mojego życia, przecież i tak jeśli będziesz mnie obserwować dowiesz się o mnie wszystkiego.
Ale to tak stopniowo, powoli.

Na koniec chcę tylko wspomnieć, że moją drugą pasją jest czytanie.
Kocham czytać książki, wręcz uwielbiam.
U siebie na półce mam prawie cała kolekcję Sienkiewicza, a na swoim koncie wszystkie szkolne lektury oraz całe 7 grubych tomów Harry'ego Pottera, któremu mogę zawdzięczać wiele zmian w moim życiu.

A jeszcze na Koniec, na koniec chcę tylko was poinformować, iż na blogu będę się głownie wypowiadać oraz recenzować wszystko co tylko istnieje.
Czemu tak?
Bo chcę ukończyć Harvard i zostać światowej sławy dziennikarką, a jeśli jeszcze będę mogła to spikerką.
Znajdziecie tu wszystko.

Dobrze, to narazie tyle, mam głęboką nadzieję, że będziecie mnie śledzić, a moje posty komentować :3.

Do następnego posta!


 (Kocham Lamorożce <3 (Nie mogłam się powstrzymać)).