To znowu ja, ktoś z was tęsknił?
No mam nadzieję, że tak.
Chwila, zanim cokolwiek napiszę pójdę zaparzyć Melissę.
Zawsze, gdy piszę posta muszę pić herbatę.
Ogółem wiecie, że w szafce mam około 30 rodzajów herbat?
Dobra, nieważne, za chwilkę wrócę [12.20].
Oki, mam Meliskę [12.26].
Więc, gdy mam już herbatkę mogę zakończyć prolog i zacząć książkę.
W tym oto poście będę marudzić.
Będę bardzo marudzić, a w tym jestem dobra.
Odniosę się tu do głupoty wielu ludzi, a szczególnie nastolatków.
Pewnie po tytule zdążyliście już zauważyć, że będzie to głównie o książkach.
Czy będę tutaj krytykować molów książkowych?
Nie.
A wręcz przeciwnie, będę krytykować tych, którzy w swoim krótkim życiu nie przeczytali żadnej książki z własnej woli.
Jak wiecie lub też nie, ja jestem osobą, która kocha czytać.
Dla mnie to takie oderwanie od rzeczywistości.
Gdy czytam dobrą książkę czuję się jakbym była jej głównym bohaterem.
I to jest cudowne.
To jest, że tak to ujmę nieziemskie.
No ludzie, kto by nie chciał się oderwać chociaż na chwilę od życia?
Kiedyś ktoś bardzo głupi powiedział mi "Książki są jak pustaki. Są ciężkie, puste i NICZEGO nie uczą."
W tamtej chwili moje nastawienie do tej osoby zmieniło się radykalnie.
Ja rozumiem, ile ludzi na świecie tyle gustów, każdy ma swoje własne zdanie, ale to nie jest chyba normalne, że takie zdanie ma połowa ludzkości.
Po pierwsze, długie i wciągające książki są cudowne.
Bo przecież książka to życie, a chyba nikt nie chciałby mieć krótkiej historii.
Po drugie, książki nie są puste.
W każdej książce są słowa, które poruszą serduszko największego twardziela.
Pusty to jest człowiek, który tak twierdzi.
Po trzecie, książki niby nie uczą?
Nigdy nie słyszałam większej bzdury.
Książki nie tylko uczą ortografii, poprawnego składania zda, stylistyki i interpunkcji.
Książki uczą również jak żyć.
Każda dobra książka uczy.
Tylko nie każdy potrafi dostrzec tą naukę.
Szczerze mówiąc to nie znam książki, która mnie nie nauczyła jakiejś rzadko spotykanej wartości ludzkiej.
Nawet te lektury szkolne, które nie zawsze są dobre, bo trzeba je mimowolnie czytać.
Nie rozumiem ludzi, którzy nienawidzą czytać, bo twierdzą, ze czytanie jest dla kujonów.
Czytanie jest dla ludzi, nie tylko dla określonej popkultury.
Każdy może odwiedzić bibliotekę, nieważne czy ten ktoś jest biały czy czarny, czy jest hetero czy też homo.
To jest nieważne.
Ja wierzę w to, że wy, moi czytelnicy lubicie czytać.
Niestety, życie nie ejst takie kolorowe.
Wiem, ze znajdzie się tu ktoś, kto jest przeciw.
Nie namawiam nikogo do mimowolnego czytania, bo gdy robi się coś nie z własnej woli nie czuć tej magii, ale proszę.
Proszę, zanim się ktoś wypowie musi mieć pewność, ze w życiu przeczytał DOBRĄ książkę.
Bo jak wybiera się tylko te złe to rozumiem, że można się co do tego zrazić.
Pewnie teraz niektórzy szepczą sobie pod nosem "guzik prawda", ale jakoś nie interesuje mnie to.
Moje zdanie to moje zdanie i nikt nie ma prawa go zmieniać.
Dziękuję za przeczytanie mojej paplaniny o książkach.
Na obecną chwilę żegnam was i pozdrawiam szerokim uśmiechem i otwartym serduszkiem.
Bye Bye ^^.
Wspaniały, mądry post, z resztą jak zawsze! Ja kocham czytać i nie uważam, że to zajęcie ,,dla kujonów", czy coś w tym stylu.
OdpowiedzUsuńKurcze, dopiero napisałaś posta a ja już chcę następny!
UsuńTeż tak mam, haha
UsuńTenczusia! Ja nie rozumiem, jak można nigdy nie przeczytać żadnej książki, przecież to najlepsze co można (powtórzenia) zrobić w życiu (oprócz dołączenia do fandomu). W życiu szczególnie zachwyciły mnie książki Zoe Sugg, J.K Rowling a także Ingrid Law. Ogólnie mam wieeeeeele ulubionych autorek i autorów. Pożegnam się cytatem adekwatnym do tematu posta
OdpowiedzUsuń,, Książki są wielką mądrością świata, nawet największy idiota o tym wie"
~Asia/Rogaczka Potter