
Co?
Tencza?
To ty?
Nie, to przecież niemożliwe.
Impossible.
Przecież ty pogrążasz się w szarej rzeczywistości.
Zapomniałaś o nas.
I nie kłam.
Zapomniałaś o swojej pasji.
Jak mogłaś?
Tak po prostu nas zostawiłaś.
Poszłaś sobie w cholerę z takim uśmiechem życząc dobrej drogi.
Czy czegoś tam.
I stwierdziłaś, że "ci się nie chce".
Naprawdę?
No jak ty mogłaś?
Dlaczego zamiast zapomnieć o zasadzie "bez weny nie piszę" to zapomniałaś o pasji?
Czy ty serio nie widzisz co ty robisz?
Pogrążasz się.
Nie tłumacz się, to i tak nie ma sensu.
Po prostu zjebałaś po całości.
Dobra, Tencza wraca.
Jak widać dzisiaj mój kochany rozum się odezwał.
I wiecie co?
Cholernie mu za to dziękuję.
Nie było mnie na blogu przez bardzo długi czas.
Jakoś tak odpuściłam.
Hah, i mam ochotę sobie przez to władować kulkę w głowę.
Przepraszam, wiem, że już was tu właściwie nie ma.
Że nie ma takiej osoby, która to czyta.
Smutne.
Ale co? Zasłużyłam sobie.
To tylko i wyłącznie moja wina.
I wiecie co, przejmuję się tym.
Bo ja przejmuję się rzeczami, na które mam wpływ, ale nic w ich kierunku nie robię.
No, ciekawe podejście.
Jakoś ostatnio się zmieniłam, dziwne, co nie?
Ostatnio stała się u mnie tragedia, ale wolę o tym nie mówić, nie miałam na to wpływu.
Rzecz biorąc, chce was poinformować, że biorę się do pracy.
Że zacznę blogować, będę coś robić.
I nie ma, ze boli.
Nie potrafię tego napisać, tyle emocji zlewa się w całość.
Nie potrafię nic wyjaśnić, to zbyt skomplikowane.
A co potrafię?
Uwierzyć w siebie.
Tenczynko, czas zacząć.

Muszę przyznać - Twoje posty są jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe.
OdpowiedzUsuńDziękuję za nie.
I dziękuję za rap na playliście. ;P