Kompleksy.
Każdy je ma, miał, albo będzie mieć.
Na sam początek - co to są w ogóle kompleksy?
Kompleksy - zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona.
Wikipedia taka mądra.
Jednym słowem kompleksy to jest to co w sobie nie lubimy, albo nienawidzimy.
Niektórzy mają kompleksy, że są zbyt grubi, albo, że mają brzydkie włosy.
I takie tam inne.
Wiecie co?
Powiem wam coś.
Może i teraz zabrzmię jak pieprzona blachara z samouwielbieniem, ale muszę to napisać.
Ja nie mam żadnych kompleksów.
Zero, nic.
Dziwne, co nie?
Może powinnam je mieć, może nie.
Wali mnie to.
I wiecie co?
To sprawia, że jestem szczęśliwsza.
I to bardzo dobrze, bo przecież na tym polega życie.
By być szczęśliwym.
Wyobraźcie, ma się taki kompleks, że jest się za grubym.
Prawda?
Nazywa się siebie samym pasztetem, i takie tam.
I przez to co się robi?
Jeśli nie jest się leniwą dupą to stosuje dużo diet.
I co?
Gówno, nic się nie dzieje.
Może i się chudnie, ale i tak "Nadal jestem za gruby/a".
Dobra, będę mieć tą anoreksję, co tam!
Już dobra, dobra, niech ludzie myślą sobie co chcą...
Ale.
Gdy mamy kompleksy nasza podświadomość się odzywa.
I wiecie co się wtedy działa?
Skoro wmawiamy sobie, ze jesteśmy grubi, to tak naprawdę, sami o tym nie wiemy, ale robimy wiele rzeczy, które sprawiają, że tyjemy.
Nie rozumiecie?
Czyli na przykład podświadomie jemy więcej, żeby pokazać innym, ze i tak czy siak mamy rację.
"Dobra, może i oszukuję Cię, że jesteś gruby/a, ale ty o tym nie wiesz! Więc zacznę więcej jeść, i jeść, i jeść, aż w końcu naprawdę staniesz się pasztetem." - To mówi nasza podświadomość, gdy mamy owy kompleks.
A tak szczerze, serio?
Serio?
Zamiast mieć w dupie cały świat, zająć się czymś porządnym lub nieporządnym to ludzie wmawiają sobie rzeczy, które nigdy nie miały miejsca.
Jezusie mój drogi.
I mam do was radę moje zakompleksione misie...
Stańcie przed lustrem, spójrzcie na siebie i zastanówcie się.
Nie szukajcie w sobie wad, dostrzegajcie zalety.
Oczywiście, to nie oznacza, że macie popaść w samouwielbienie, nie, nie.
Po prostu, spójrzcie na siebie z innej strony.
Pokochajcie samego siebie.
Jesteście piękni.
Ty jesteś piękny.
Pewnie niektórzy teraz sobie mówią "Gówno prawda", ale uwierzcie, żeby pokochać kogoś innego trzeba najpierw pokochać samego siebie.
I to bardzo dobrze, bo przecież na tym polega życie.
By być szczęśliwym.
Wyobraźcie, ma się taki kompleks, że jest się za grubym.
Prawda?
Nazywa się siebie samym pasztetem, i takie tam.
I przez to co się robi?
Jeśli nie jest się leniwą dupą to stosuje dużo diet.
I co?
Gówno, nic się nie dzieje.
Może i się chudnie, ale i tak "Nadal jestem za gruby/a".
Dobra, będę mieć tą anoreksję, co tam!
Już dobra, dobra, niech ludzie myślą sobie co chcą...
Ale.
Gdy mamy kompleksy nasza podświadomość się odzywa.
I wiecie co się wtedy działa?
Skoro wmawiamy sobie, ze jesteśmy grubi, to tak naprawdę, sami o tym nie wiemy, ale robimy wiele rzeczy, które sprawiają, że tyjemy.
Nie rozumiecie?
Czyli na przykład podświadomie jemy więcej, żeby pokazać innym, ze i tak czy siak mamy rację.
"Dobra, może i oszukuję Cię, że jesteś gruby/a, ale ty o tym nie wiesz! Więc zacznę więcej jeść, i jeść, i jeść, aż w końcu naprawdę staniesz się pasztetem." - To mówi nasza podświadomość, gdy mamy owy kompleks.
A tak szczerze, serio?
Serio?
Zamiast mieć w dupie cały świat, zająć się czymś porządnym lub nieporządnym to ludzie wmawiają sobie rzeczy, które nigdy nie miały miejsca.
Jezusie mój drogi.
I mam do was radę moje zakompleksione misie...
Stańcie przed lustrem, spójrzcie na siebie i zastanówcie się.
Nie szukajcie w sobie wad, dostrzegajcie zalety.
Oczywiście, to nie oznacza, że macie popaść w samouwielbienie, nie, nie.
Po prostu, spójrzcie na siebie z innej strony.
Pokochajcie samego siebie.
Jesteście piękni.
Ty jesteś piękny.
Pewnie niektórzy teraz sobie mówią "Gówno prawda", ale uwierzcie, żeby pokochać kogoś innego trzeba najpierw pokochać samego siebie.


Nie masz kompleksów, więc uważasz to za zaletę, podczas, gdy tak naprawdę jest to wada. Osoba, która uważa się za głupią, chce to zmienić, więc co robi? Czyta i dużo się uczy, podczas, gdy ci, którzy nie mają tego kompleksu uważają się za geniuszy, mimo, że się nie uczą i nie dążą do doskonałości. Także wytykanie sobie wad ma pozytywny odczyn na kształtowanie siebie, pod warunkiem, że zmiana swojego wizerunku nie kreuje się w niezdrowe podejście do swojej osoby, mówię tu o przejściu ze stanu otyłości w anoreksję. Osoba, która jest nazbyt gruba, powinna zrzucić kilka kilogramów dla swojego dobra, dlatego nie lubię pieprzenia, że jesteśmy wspaniali tacy jacy jesteśmy. Człowiek dąży do doskonałości, także osoby "zakompleksione" mają co do osiągnięcia tego większe szanse, niż ci, którzy twierdzą, że są już doskonali.
OdpowiedzUsuńBardzo mądry post.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o komentarz osoby powyżej, zgodzę się, ale tylko częściowo.
Co innego mieć kompleksy, dołować się, niż mieć wady i wiedzieć o nich.
Życie jest za krótkie aby przejmować się kompleksami związanymi z wyglądem
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń